EdukacjaKultura

Oto „Pierwsze Wyjście z Mroku”

Coma to zespół rockowy, który powstał w 1998 w Łodzi. Pierwszy skład zespołu wyglądał następująco: Piotr „Roguc” Rogucki – wokal, Wojciech Grenda – gitara, Dominik „Witos” Witczak – gitara, Rafał Matuszak – bas, Tomasz Stasiak – perkusja. Założycielami byli Witos oraz Stasiak. W 2001 roku Grendę zastąpił Marcin Kobza. Wówczas uformował się skład, który nagrał pierwsze albumy łódzkiej kapeli.

Album „Pierwsze Wyjście z Mroku” trafił na sklepowe półki 17 maja 2004 roku.

Wydawnictwo składa się z dwunastu utworów. Są one utrzymane w surowym, rockowym stylu. Witos i Kobza grają ciężkie, „brudne” riffy. Słychać wyraźne inspiracje grungem i alternatywą np. zespołem Tool. Dwadzieścia lat temu takie podejście do gry nie było w Polsce powszechne. W pewnym stopniu było to rewolucyjne. Poza mocnymi, rockowymi utworami mamy dwie ballady – „Spadam” oraz „Pasażer”.

Pod względem brzmienia moją szczególną uwagę zwraca pierwszy utwór – „Leszek Żukowski”. Jego szkielet tworzy bas Rafała Matuszaka, gitary dołączają dopiero w drugiej zwrotce. Zabieg ten dodaje utworowi jeszcze więcej mroku.

Coma to zespół, który od początku w swoich tekstach poruszał tematykę ludzkich patologii, cierpienia, samotności. Nie jest jednak w swoim przekazie tak bezkompromisowy jak np. The Cure (większość albumów), czy Joy Division. Pozostawia przy tym nadzieję. W tytułowym utworze Rogucki krzyczy:

„Jeżeli tak ma być, że pomimo wszystko ja wydostanę się to chyba warto wierzyć!”.

Słuchając piosenek można dojść do wniosku, w czym Piotr Rogucki odnajduje rozwiązanie. Uważam, że te kompozycje mogłyby stanowić inspirację dla odbiorcy do odnalezienia swoich. Dlatego też wcześniej pisałem w swoich recenzjach koncertów, że wiele im zawdzięczam. To właśnie główny powód.

Zespół Coma rozprawia się w swoich tekstach z problemami nałogu alkoholowego, samotności, depresji, wojny, manipulacji. Na tle innych wyróżnia się przedostatni utwór – „Zbyszek”. Opowiada o ostatecznym etapie ludzkiej destrukcji, która doprowadza do najgorszego, jednak robi to w zupełnie inny sposób. Utwór jest bardzo żywiołowy, energiczny. Osoby zza granicy na pewno nie zrozumiałyby przekazu bez analizy tekstu. Czarny humor? Pogodzenie się z tragedią? Zamknięcie pewnego rozdziału? Myślę, że to jest największą siłą utworu. Każdy może sam go zinterpretować.

Niestety, na albumie są nieco słabsze utwory, bez których wydawnictwo byłoby równie dobre. Mam na myśli „Sierpień” i „Chaos kontrolowany”. Przekaz utworów na tle innych niczym się nie wyróżnia. Na płycie znajdziemy podobne tematycznie kompozycje, które robią to lepiej. Poza tym, to kolejne mocne rockowe utwory, których na albumie jest sporo. Na ich tle wypadają co najwyżej przeciętne.

W przeciwieństwie do nich, większość kompozycji z albumu na stałe weszła do dyskografii zespołu. Mało który sympatyk zespołu z tym dyskutuje. Wielu fanów uważa „Pierwsze Wyjście z Mroku” za najlepszy album w ich dorobku. „Spadam”, „Sto tysięcy jednakowych miast”, „Leszek Żukowski” to jedne z tych piosenek, które na zawsze pozostaną wizytówką zespołu. Na koniec dostajemy „odę do rock n’ rolla” – „Skaczemy”. Pozwala ochłonąć po zetknięciu z patologiami świata przedstawionymi we wcześniejszych utworach. Podobną funkcję pełni na koncertach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *