Kultura

Get Ready Wrocław! Powiedział Peter Hook.

Peter Hook & The Light zabrali nas wczoraj w Zaklętych Rewirach w podróż niezwykłą.

Koncert basisty Joy Division i New Order był podzielony na dwie części.

Pierwsza – New Order i cały album „Get Ready” oraz dwa inne utwory, w tym „Here To Stay” z filmu „24 Hour Party People”. Jest to film poświęcony Tony’emu Wilsonowi – założycielowi Factory Records. To on wypromował Joy Division a potem New Order.

Druga – sentymentalna i spokojniejsza. Dużo utworów zespołu Joy Division, na początku hołd Petera dla Iana Curtisa. To z nim po dziś dzień głównie kojarzy się ikonę post-punka.

Jeden koncert, a dwa często skrajnie różniące się doświadczenia muzyczne!

Prawie dwie i pół godziny grania, a kariera Petera Hooka trwa już od pięćdziesięciu lat!

Nie zwalnia tempa!

Co się dokładnie działo?

Lvl I – PH 1-6

Na początku było kwaśno, rockowo i jazda bez trzymanki.

Przyznam, że na samym początku było wręcz za ostro. Utwór otwierający album „Get Ready” – „Crystal” uderzył wszystkim do głowy niczym kościelny dzwon (jak nie lepiej). Przez chwilę nie słychać było Petera, ale to właśnie świadczy o profesjonalizmie muzyków. Chwilę potem wszystko działało bez zarzutu. Mimo surowości i hałasu dało się wszystko zrozumieć bez problemu. Doskonała praca nagłośnieniowca.

Peter nie był jedynym wokalistą. Wokalistą wspierającym, a czasem i jedynym (np. „Primitive Notion”) był gitarzysta David Potts. Niesamowity wokal. Choć naturalnie wydaje się dość niskim barytonem, to świetnie wyciągał góry. Kiedy wykonywał utwór „Brutal” brzmiał trochę jak Per Gessle z Roxette. Dość podobna barwa. Nawiasem, w merchu koncertowym można było nabyć podpisane jego solowe płyty.

Przez moment bałem się, że ta mocno rockowa stylistyka całkowicie przykryje syntezatory, ale nie. Ten zespół wiedział, co robi. Szczególnie słychać to było przy „Close Range”. Świetna współpraca syntezatorów z perkusją, beat Martina Rebelskiego ani razu nie zlał się z perkusją Paula Kehoe’a.

Lvl II – PH 8-14

Przechodzimy do odczynnika zasadowego. Było spokojniej, tutaj pierwsze skrzypce grały gitary basowe Petera Hooka i Jacka Batesa (jego syna). Jak tylko usłyszy się riffy Petera, nie sposób pomylić ich z nikim innym.

Odczynnik zasadowy również dlatego, że zasadą w tej części było przywołanie dziedzictwa Joy Division i New Order. Tylko prawdziwi fani obu zespołów rozpoznają na żywo każdy utwór. Oczywiście, otoczenie Petera nie zamyka się tylko na nich. Ostatnio regularnie publikują setlisty z koncertów w mediach społecznościowych. Setlisty drugiej części zmieniają się.

Co dostaliśmy?

W przeciwieństwie do koncertu w Berlinie, gdzie postawiono bardziej na album „Closer”, teraz mieliśmy więcej materiału z pierwszej płyty – „Unknown Pleasures”. W przypadku New Order również sporo zmian, kompozycje z różnych okresów. To pokazuje, że mamy do czynienia z zespołem w pełni zaangażowanym i rozumiejącym dyskografię obu grup.

Joy Division zapisał się przede wszystkim dwoma wspominanymi albumami. Drugi z nich – „Closer” trafił na sklepowe półki niedługo po odejściu Curtisa. Poza tym, do powszechnej świadomości przeszedł wydany później „Love Will Tear Us Apart”. Na setliście znalazły się także mniej oczywiste utwory. Na przykład „Sound of Music”. Piosenka wydana na składance „Still” w 1981 roku. Była później wznawiana, ale to nie jest powszechnie znane wydawnictwo.

To pokazuje, że Peter Hook i jego zespół wiedzą, co chcą przekazać. To nie jest odcinanie kuponów od twórczości obydwu grup poprzez granie tylko najpopularniejszych piosenek.

Utwory Joy Division były grane inaczej, niż na albumach. Były bardziej żywe, melodyjne. To w dużej mierze zdjęło z nich ciężar tego pesymistycznego, ponurego klimatu. To też pewien rodzaj terapii dla Petera Hooka. W końcu przeżył tragiczną śmierć kolegi z zespołu. Nigdy bym nie pomyślał, że ludzie mogą skakać i bawić się przy utworze „Love Will Tear Us Apart”. Dla osób znających biografię Iana Curtisa to wyjątkowo smutna piosenka.

Na koniec, życzymy zdrowia fanowi, który potrzebował pomocy medycznej podczas koncertu. Bezpieczeństwo i zdrowie jest najważniejsze. Zespół bardzo dobrze zareagował, przerwali koncert. Potem bez problemu wrócili do grania. Kolejny przykład profesjonalizmu.

Dla sprostowania, Peter Hook nie powiedział dosłownie „Get Ready Wrocław!”. On to powiedział swoją postawą i energią. Naprawdę można pozazdrościć.

Dziękujemy zespołowi organizatorom – Wrockfest, Stary Klasztor, Noise Annoys, klubowi Zaklęte Rewiry, wszystkim, którzy przyczynili się do tego koncertu.

Dziękujemy również wszystkim fanom!

Jakub Wojtowicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *