NewsSport

Kranówkowa magia Jeziornej i koncert Ślęzy! Wrocławianki rozbiły Bochnię 96:66

W meczu ostatniej kolejki rundy zasadniczej ORLEN Basket Ligi Kobiet, w KGHM Arena kibice zobaczyli widowisko jednostronne niczym trening rzutowy Ślęza Wrocław pokonała Contimax MOSIR Bochnia aż 96:66, potwierdzając swoją znakomitą formę przed fazą play-off.

Już przed meczem wiadomo było, że gospodynie zagrają bez swojej młodziutkiej liderki Aleksandry Mielnickiej, którą z gry wykluczyła choroba. Jej absencja otworzyła jednak drzwi dla innej utalentowanej zawodniczki — Julii Jeziornej, która dostała znacznie więcej minut i… wykorzystała je koncertowo 12 punktów i aż 3 celne trójki.

𝐍𝐨𝐤𝐚𝐮𝐭 𝐨𝐝 𝐩𝐢𝐞𝐫𝐰𝐬𝐳𝐲𝐜𝐡 𝐦𝐢𝐧𝐮𝐭

Ślęza zaczęła mecz z impetem godnym drużyny walczącej o najwyższe cele. Po zaledwie pięciu minutach tablica wyników pokazywała 18:2 — przyjezdne były kompletnie zaskoczone tempem i skutecznością rywalek. Wrocławianki trafiały z dystansu z precyzją snajperów, co najlepiej oddaje końcowy rezultat spotkania.

Prawdziwy popis na starcie dały Ketija Vihmane oraz niezawodna Amerykanka Gmrice Davis, która później została wybrana MVP meczu. Obie grały tak, jakby obręcz była dla nich wielkości basenu. Davis, Vihmane i Jeziorna trafiały tego dnia jak Bartosz Mazurek w meczu z Fiorentiną.

𝐖𝐞𝐣ś𝐜𝐢𝐞 𝐣𝐚𝐤 𝐮𝐝𝐞𝐫𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐩𝐢𝐨𝐫𝐮𝐧𝐚

Jednym z najbardziej efektownych momentów był epizod Aleksandry Zięmborskiej. Ledwie pojawiła się na parkiecie, a już w pierwszej akcji odpaliła trójkę szybciej niż spiker zdążył ją oficjalnie przywitać. To się nazywa wejście smoka.

𝐀𝐤𝐜𝐣𝐚 𝐦𝐞𝐜𝐳𝐮 — 𝐜𝐡𝐚𝐨𝐬, 𝐬𝐩𝐫𝐲𝐭 𝐢 𝐧𝐚𝐠𝐫𝐨𝐝𝐚

Publiczność eksplodowała także po akcji Mehryn Kraker. Amerykanka zdobyła kosza, po czym natychmiast po wznowieniu przejęła piłkę rywalkom, które na moment straciły koncentrację. Rzuciła ponownie spudłowała, ale sama zebrała piłkę, błyskawicznie podała do Dominiki Fiszer, a ta bez wahania trafiła za trzy. Sekwencja jak z kreskówki o sprytnym lisie i kompletnie zdezorientowana defensywa Bochni.

𝐓𝐫𝐲𝐛𝐮𝐧𝐲 𝐩𝐫𝐚𝐰𝐢𝐞 𝐩𝐞ł𝐧𝐞

Frekwencja dopisała trybuny były niemal całkowicie zapełnione, a wśród widzów dostrzeżono legendę Śląska Wrocław, Macieja Zielińskiego, który z zainteresowaniem obserwował grę żółto-czerwonych. Organizatorzy zadbali też o najmłodszych kibiców przez cały mecz mieli mnóstwo atrakcji, konkursów i zabaw, dzięki czemu rodzice mogli spokojnie śledzić wydarzenia na parkiecie. Dużym powodzeniem cieszyła się akcja plakatowa promująca picie kranówki — dzieci tworzyły kolorowe prace, a autorzy najlepszych otrzymywali nagrody.

𝐏𝐨𝐝𝐢𝐮𝐦 𝐧𝐚 𝐤𝐨𝐧𝐢𝐞𝐜 𝐫𝐮𝐧𝐝𝐲

Po rundzie zasadniczej Ślęza kończy sezon na wysokim 3. miejscu, ustępując jedynie zespołom z Lublina i Gorzowa Wielkopolskiego. Forma zaprezentowana w ostatniej kolejce jasno pokazuje, że wrocławianki mogą być czarnym koniem play-offów.

Paweł Skuza

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *