Chick Corea znowu z nami!
Powrót legendarnego pianisty jazzowego i muzycznego człowieka-orkiestry zapewnił nam Krystyna Stańko Sextet.
No, gdybym miał opisać, czego byliśmy świadkami to obawiam się, że i na Facebooku nie miałbym miejsca.
Zacznę może od tego, czego należało się spodziewać. Zaprezentowano bogate instrumentarium:
Krystyna Stańko – czyli głos wieczoru
Dominik Bukowski – wibrafon
Marcin Wądołowski – gitara
Szymon Łukowski – saksofony, klarnet, flet
Paul Rutschka – gitara basowa, produkcja
Mikołaj Stańko – perkusja
Jednak, bogate instrumentarium nie zawsze oznacza bogate brzmienie i zapadające w pamięć doświadczenie muzyczne. Jak teraz było? Oj, zdecydowanie jest co zapamiętać.
Jako że to był wieczór zmarłego sprzed pięciu laty Chicka Corei, nie mogło zabraknąć kluczowych utworów z jego bogatej dyskografii – „You’re Everything”, „500 Miles High”, „Spain” oraz innych klasyków…
Tak, jak zapowiadał organizator – Sextet przedstawi nowe spojrzenie i inne aranżacje tych utworów. Na koncercie użyto wibrafonu zamiast fortepianu. Już samo to znacznie wpłynęło na brzmienie. Najbardziej różnił się od oryginału bodajże „500 Miles High”. Wprowadziła nas do niego spokojna gra saksofonu, potem wszedł bas. Zapadła mi w pamięć delikatna solówka gitarowa.
Było dużo innych, niezapomnianych momentów. Przede wszystkim, fenomenalne i bardzo bliskie oryginałowi (na koncertach) wykonanie „Spain”. Niesamowita była solówka na perkusji. Wejście saksofonu było mistrzostwem, usłyszeliśmy owacje. Aż się przypomniał mi trochę kultowy już film – „Whiplash”. To jemu zawdzięczam znajomość i fascynację Buddy’m Richem.
Na koniec dostaliśmy mały przegląd solowej twórczości Krystyny Stańko głównie z albumu „Eurodyka”, utwór kameruńskiego jazzmana – Richarda Bony. Doskonale znane nazwisko m.in. z gry w Pat Metheny Group. Jako fan Davida Bowiego mam duży sentyment do Pata. A to nie koniec…
To był wspaniały wieczór. Pani Krystyna to prawdziwa profesjonalistka o fenomenalnym głosie. Bardzo podobał mi się kontakt z publicznością. Zachęcając publiczność do aktywności, niekiedy robiła to „po jazzowemu”. Kto był, ten wie o co chodzi.
Od małego jestem fanem rocka i jeszcze cięższej muzyki. Po tym koncercie tym bardziej zapragnąłem wejść w jazzowe korzenie mojego muzycznego świata.
Polecam wszystkim!
To wspaniała muzyka, gdzie wszystko (nawet przy improwizacjach) jest przemyślane i ma swoją funkcję. Tego nie da się zapisać, ani podrobić. Na tym polega unikalność tej muzyki.
Jeżeli ktoś nie był na koncercie i chciałby usłyszeć utwory Chicka Corei w wykonaniu Krystyna Stańko Sextet, zapraszam do przesłuchania albumu „Return to Revisited”.
Dziękuję organizatorowi – Strefa Kultury Wrocław oraz Impart Centrum.
Jakub Wojtowicz

