KulturaNews

Zdobywca nagrody Grammy w Starym Klasztorze!

Wczoraj zawitał do nas Frank Gambale z „All Star” Group. Towarzyszyli mu: klawiszowiec, basista oraz perkusista. W niektórych utworach także wokalistka.

Fenomenalny koncert!

Frank Gambale to legenda gatunku jazz fusion. Znany jest np. ze współpracy z Chickiem Coreą.

Koncert był świetnie nagłośniony. W pierwszych dwóch utworach Gambale grał na akustyku. Jego gitara brzmiała tak, że gdybym zamknął oczy, miałbym problem z odróżnieniem od elektrycznej. To też jest esencja techniki, jaką jest „sweep picking”, zawartej w niej dynamiki. Riffy są bardzo płynne.

W utworach z elektrykiem często prezentował istne techniczne szaleństwo, piosenka „Promise” (Chick Corea Electric Band) pokazała nam istotę techniki Franka Gambale’a. Gdyby ktoś to nagrał, nie musiałby tłumaczyć słownie czym jest „sweep picking”. To powie więcej, niż tysiąc słów.

Na koncertach Franka każdy dźwięk ma swoje znacznie, swoją wagę. Mamy nie tylko fantastyczne gitarowe show. Dostajemy solówki basisty (nawiasem, regularnie spotykane na koncertach Corei). Solówki perkusisty… w pewnych momentach brzmiały nawet bardziej rockowo. Pod koniec koncertu swoją dynamiką, kontrolą tempa i brzmienia bardzo zbliżył się do wirtuozerii Buddy’ego Richa. Doskonała współpraca z klawiszowcem, a w jednym z utworów usłyszeliśmy syntezator. Idealnie się uzupełniali.

Materiał zaprezentowany na koncercie obejmował różne okresy działalności Australijczyka. Był m.in. materiał z pierwszej dekady XXI wieku z albumu jak „Natural High”, jak i z późniejszego projektu „Soulmine”, gdzie śpiewa Boca Gambale (domyślam się, że są rodziną). Bardzo dobra wokalistka. Perfekcyjnie panuje nad swoim wysokim wokalem, potrafi poruszać się pomiędzy dołami i górami. Nawet miejscami ocierała się o jodłowanie.

Wspominałem o utworach z czasów gry z Chickiem Coreą w zespole Chick Corea Electric Band. To wówczas najlepiej słyszeliśmy geniusz Franka. Nic dziwnego, że kiedyś Corea powiedział o nim:

„Wszystko, czego dotkniesz swoją gitarą, zamienia się w złoto – zawsze tak było”.

Ten koncert rozwiał wszelkie nasze wątpliwości na ten temat.

Czy czegoś mi zabrakło? Przydałby się jeden utwór z albumu „Passages”. Jeden z bardziej rockowych w jego dyskografii.

ALE, śmiało mogę napisać… Jeden z lepszych koncertów, na jakich byłem. Długo będę go pamiętał.

Publiczność wyraźnie podzielała mój zachwyt, była bardzo zaangażowana. Jeden z fanów przyjechał nawet z drugiego końca Polski. Jak mawiał Makłowicz „Kto ma w głowie olej, ten idzie na kolej”… wybrać się na koncert Franka Gambale’a 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *