Muzyczna lekcja, mądrość życiowa, ogromne ciepło i poczucie humoru – czyli Irena Santor
Pani Irena odkąd skończyła 90 lat zaczęła przemierzać kraj z bardzo utalentowanymi muzykami. To oni na tych koncertach prezentują przekrój jej twórczości. Pomiędzy ich występami artystka dzieli się z publicznością swoim bardzo bogatym doświadczeniem, wiedzą i wieloma anegdotami.
Koncert, a raczej benefis Ireny Santor został poprowadzony przez małżeństwo Wasowskich – doskonale znanych dziennikarzy przez lata związanych z Programem Trzecim Polskiego Radia. Tam też poznali się z panią Ireną. Grzegorz Wasowski jest synem Jerzego – kompozytora i jednego z założycieli słynnego Kabaretu Starszych Panów. Pan Grzegorz pielęgnuje dziedzictwo swojego ojca między innymi poprzez działalność Fundacji Wasowskich. Pani Irena przez lata współpracowała z Jerzym Wasowskim.
Podczas benefisu pani Ireny dowiedzieliśmy się o powiązaniach Pierwszej Damy Polskiej Piosenki z Wrocławiem, o współpracy z Wojciechem Młynarskim, dowiedzieliśmy się jak wyglądał proces nagrywania materiału. To tylko niektóre z niezwykle ważnych i interesujących wspomnień.
Miniony wieczór to była przede wszystkim okazja na bezpośredni kontakt z piosenkami naszej bohaterki. Utwory były wykonywane przez Agnieszkę Kowaluk oraz przez Piotra Zubka w towarzystwie sekcji smyczkowej oraz fortepianu. Zaprezentowano repertuar z różnych okresów twórczości: „Moja wycinanka”, „Szaruga” czy wreszcie napisany dla Kabaretu Starszych Panów: „Embarras”. Ta ostatnia kompozycja została zaśpiewana przez dwójkę wokalistów w duecie. Muszę przyznać, że jednak trochę zatęskniłem podczas wieczoru za nieśmiertelnymi klasykami jak: „Powrócisz tu” czy „Już nie ma dzikich plaż”. Oczywiście ich brak jest usprawiedliwiony. Zbyt wiele utworów pani Ireny zasługuje na swoje miejsce w historii.
Wczoraj dostaliśmy wspaniałą szansę na ponowne zetknięcie się z nieśmiertelną twórczością pani Ireny. Takie wydarzenia to szansa na spojrzenie na dziedzictwo Pierwszej Damy Polskiej Piosenki z innej strony. Pani Irena ma rzadki dar sprawiania, że każdy na sali czuje, jakby mówiła bezpośrednio do niego.
Za tę szansę dziękujemy organizatorowi – Radiu Wrocław.
Jakub Wojtowicz
