Dwie Aleksandry jak torpedy. Mielnicka i Zięmborska poprowadziły Ślęzę do triumfu!
Koszykarki Ślęzy Wrocław pokazały charakter, pokonując na własnym parkiecie AZS Poznań 76:61 w hitowym starciu Orlen Basket Ligi Kobiet. To był mecz z dwiema głównymi bohaterkami wieczoru – Aleksandrą Mielnicką oraz Aleksandrą Zięmborską.
Obie Wrocławianki wyglądały najlepiej na parkiecie. Grały niemal przez całe 40 minut, były niezwykle aktywne po obu stronach boiska i zdobyły najwięcej punktów tego wieczoru! Ich intensywność, agresja w obronie i odwaga w ataku sprawiały, że momentami sunęły po parkiecie jak torpedy, nadając tempo całemu zespołowi.
Ślęza Wrocław pokazała dojrzałość i pewność siebie, kontrolując przebieg spotkania niemal od pierwszej do ostatniej minuty, mimo braku swojej liderki, Amerykanki Gmrice Davis. Gospodynie od początku narzuciły własny styl gry i już w pierwszej kwarcie zbudowały przewagę.
Jedynym trudniejszym momentem dla Wrocławianek była druga kwarta. Wówczas mecz wyraźnie się wyrównał, a prowadzenie kilkukrotnie przechodziło z rąk do rąk, co dodało spotkaniu dodatkowych emocji. Po tej krótkiej chwili niepewności Ślęza ponownie przejęła inicjatywę, odzyskując kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie i konsekwentnie zmierzając po zasłużone zwycięstwo.
Ciekawostką spotkania była także niecodzienna sytuacja poza boiskiem w trakcie meczu doszło do chwilowej awarii prądu, przez co na moment zgasło światło w hali. Przerwa ta nie wybiła jednak zawodniczek z rytmu, a wręcz dodatkowo podgrzała atmosferę na trybunach i dodała całemu widowisku wyjątkowego kolorytu.
Po stronie gości na uznanie zasłużyła Amerykanka z numerem 12, Brittany Brown, która grając w charakterystycznych okularach – była jedną z najjaśniejszych postaci AZS-u. W ekipie Ślęzy bardzo solidny występ zanotowała także kapitanka Digna Strautmane, która walczyła do końca, kończąc spotkanie z pięcioma faulami.
Ślęza Wrocław dała radę zespołowością, energią i kapitalną postawą dwóch Aleksandr. Wynik 76:61 to potwierdzenie, że Wrocławianki należą do ligowej czołówki i nawet w osłabieniu potrafią dyktować warunki gry.
Paweł Skuza

