Płonąca ambicja ma 50 lat i nie zwalnia tempa! Iron Maiden!
Najfajniejszy śmieciarz w Londynie…
Tak Steve Harris został określony w dokumencie przez jednego z fanów. Początkowo to był zwykły młody człowiek ze wschodniego Londynu, tak jak wielu innych jego mieszkańców. Podkreślali to wypowiadający się fani. Właśnie – fani!
Film zgromadził masę rozmówców i nie tylko bezpośrednio z otoczenia zespołu i innych muzyków. Tak, jak zapowiadali na początku, oddali głos fanom. Fanom z różnych krajów i nie tylko anglojęzycznym. Była Włoszka, Meksykanka, Polak i wiele innych nacji wypowiadających się po angielsku. Ich wypowiedzi przeplatały się na równi z fragmentami wywiadów z tymi „szerzej znanymi” miłośnikami zespołu. Można było poczuć, że fani Iron Maiden to jedna wielka „rodzina”.
Reżyser prowadzi nas przez początki zespołu – od pierwszych dwóch płyt nagranych z Paulem Di’Anno. Dokument nie boi się trudnych tematów. Tłumaczy powody zwolnienia Paula z zespołu. Opowiada ponadto o zmęczeniu członków, depresji Steve’a w latach 90., braku akceptacji okazywanej w kierunku Blaze’a Bayleya ze strony wielu fanów. Twórcy skutecznie hamowali samych siebie przed popadnięciem w przesadny patos. W przypadku Iron Maiden o to bardzo łatwo.
Film nie ogranicza się tylko do muzyki i tego, co dotyczyło bezpośrednio Iron Maiden. Jest też tu miejsce dla pobocznych tematów. Krótko wspomina karierę solową Bruce’a Dickinsona, czasy, kiedy robił licencję pilota.
Polscy fani mogą poczuć się wyjątkowo wyróżnieni. Ponad pięć minut filmu poświęcono pierwszej wizycie Iron Maiden w Polsce. Wielu Polaków nie zdaje sobie z tego sprawy. W relacjach czy to członków Iron Maiden, czy to Metalliki przebija się to jasno… Oni byli podobnie ciekawi świata za Żelazną Kurtyną, jak wówczas my Zachodu. Z tą różnicą, że my utożsamialiśmy świat zachodni z wolnością. Jednak, tę ciekawość naszego kraju było czuć, kiedy ogląda się film, przebijało się to w biografiach zespołu. Później legendy metalu wiele razy odwiedziły nasz kraj… Także nasz Wrocław…
Film jest naprawdę dynamiczny, jak na dokument o metalowej kapeli przystało. Jest bardzo dużo nagrań z występów, w tym archiwalnych, rzadziej pokazywanych. Montażysta wykonał kawał dobrej roboty. Bardzo ważnym elementem jest, a jakże – kultowy 𝗘𝗱𝗱𝗶𝗲
Jeżeli miałbym się czepiać, niektóre wątki mogły zostać rozwinięte. Pominięto temat ostatniego albumu. Szkoda, że nie pokazano koncertu z Rock in Rio ze stycznia 2001. No, ale nie można mieć wszystkiego i to nie był jedyny Rock in Rio w historii Iron Maiden…
Naprawdę bardzo dobry dokument pokazujący szeroki przekrój działalności Iron Maiden. Świetnie oddaje wpływ Brytyjczyków na współczesne im społeczeństwo, muzykę i całą kulturę.
Polecam wszystkim!
Jakub Wojtowicz
