Zgaszone światła we Wrocławiu. Sensacja w Hali Orbita!
Śląsk Wrocław vs GTK Gliwice 84:85
W piątkowy wieczór Śląsk Wrocław podejmował Tauron GTK Gliwice. Przed pierwszym gwizdkiem wszystko wskazywało na pewne zwycięstwo gospodarzy, wysoka pozycja w tabeli, świetny bilans punktowy i własny parkiet. Koszykówka po raz kolejny udowodniła jednak, że nie uznaje faworytów.
Początek spotkania był całkowicie pod kontrolą Śląska. Gospodarze zdominowali pierwszą kwartę, szybko budując wyraźną przewagę i rozpalając trybuny w Hali Orbita. Wrocławscy kibice mieli prawo wierzyć, że to będzie spokojny koszykarski wieczór.
Z każdą kolejną minutą obraz gry zaczął się jednak zmieniać. Gliwiczanie poprawili defensywę i konsekwentnie zaczęli odrabiać straty. Śląsk popełniał coraz więcej prostych błędów, pojawiła się nerwowość, a przewaga topniała. Mecz z jednostronnego widowiska przerodził się w twardą, momentami bardzo fizyczną walkę.
Druga połowa to już prawdziwy rollercoaster. Prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, a GTK w roli underdoga wykazało się ogromnym charakterem. W kluczowych momentach to goście zachowali więcej spokoju i skuteczniej wykorzystywali swoje okazje. Po stronie Śląska zabrakło przemyślanych akcji. Widać było mało współpracy między zawodnikami w ataku. Czasami wyglądało to jak szarża niczym czempion na stado byków.
Ostatecznie Tauron GTK Gliwice zwyciężył 85:84, sprawiając jedną z większych sensacji tego sezonu. Emocjonujący mecz niczym walka Foreman – Lyle.
Mimo porażki, Śląsk miał swojego lidera. Najlepszym zawodnikiem meczu był Kadre Grey, który zdobył 26 punktów. Do końca próbował pociągnąć drużynę do zwycięstwa. Na uznanie zasługuje również Stefan Djordjević oraz powracający po kontuzji kapitan Jakub Nizioł.
Zabrakło natomiast wsparcia ze strony pozostałych zawodników. Słabsze spotkanie zanotowali: Angel Núñez, Issuf Sanon, Noah Kirkwood, Błażej Kulikowski, Ajdin Penava oraz Aleksander Wiśniewski. Może być to efekt wyczerpującego, wygranego meczu z drużyną Mateusza Ponitki w Stambule rozegranego kilka dni wcześniej w Eurocup.
Po stronie Gliwic największe wrażenie zrobił wracający do Orlen Basket Ligi reprezentant Republiki Zielonego Przylądka Ivan Almeida. Był to dopiero jego drugi mecz w barwach GTK. Na parkiecie wyglądał bardzo pewnie, sprawiał ogromne problemy obronie Śląska i zanotował 18 punktów oraz 9 zbiórek. Jego obecność była wyraźnie odczuwalna po obu stronach boiska. Bez był to trafiony ruch transferowy, który znacząco wzmocnił słabo spisującą się dotąd drużynę z Gliwic. To on sprawił zawodnikom Śląska najwięcej problemów.
Teraz przed Wrocławianami kolejne wyzwania…
Za dwa tygodnie Puchar Polski, a 20 lutego Śląsk Wrocław ponownie zmierzy się z rozpędzonymi Dzikami Warszawa. Bilans ligowych starć z tym klubem w tym sezonie to 2:0 dla Śląska. Czy i tym razem WKS wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko?
Na marginesie, należą się gratulacje dla Błażeja Kulikowskiego oraz Jakuba Urbaniaka. Otrzymali oni powołania do reprezentacji Polski na marcowe mecze. To ogromne wyróżnienie zarówno dla samych zawodników, jak i dla Śląska Wrocław. Po raz kolejny potwierdza, że jest ważnym miejscem na koszykarskiej mapie naszego kraju. Oby marcowe występy w biało-czerwonych barwach były dla nich kolejnym krokiem w rozwoju.
Paweł Skuza
Jakub Wojtowicz

