Panu już dziękujemy!
Ante Simundza nie powinien dalej prowadzić Śląska Wrocław. Skąd takie wnioski? Byliśmy na meczu w Legnicy i na własne oczy przekonaliśmy się, jaki bałagan panuje w jego zespole, a on sam zamiast udzielania merytorycznych uwag, bezradnie rozkłada ręce.
Ktoś użyje argumentu, że Śląsk nie wyglądał źle przez pierwsze 20 minut. Należy zatem wytłumaczyć zawodnikom, że mecz trwa 90! Dobrze, gdyby wiedział o tym również dostawca pizzy, bo ten nerwowo krążył wokół autokaru gości już kilka minut przed końcowym gwizdkiem i w pośpiechu pakował kolejne kartony placków do środka. Przyjęło się w środowisku piłkarskim, że tego typu zwyczaje pojawiają się po wygranym meczu, jak widać 1:3 dla zielono-biało-czerwonych to prawie zwycięstwo, więc co za różnica? Tym bardziej, że walentynkowa kolacja zdaniem opiekuna się należała.
– Jestem dumny z mojej drużyny mimo porażki. Był to jeden z naszych najlepszych wyjazdowych meczów. Stworzyliśmy sobie dużo sytuacji. Nie pierwszy raz zdarzyło się, że przeciwnik pierwszy raz zbliżył się pod naszą bramkę i od razu strzelił gola. To jest nasz problem. Oczywiście biorę odpowiedzialność za wynik na siebie, ale jeśli chodzi o to, jak zaprezentował się zespół, to zawodnicy nie powinni się niczego wstydzić – wypalił po końcowym gwizdku szkoleniowiec Śląska.
My, panie trenerze, nie jesteśmy dumni. Podobnie, jak kibice. Jeden z nich w przypływie frustracji, myląc prezesów Śląska Wrocław, w dosadny sposób na oczach właściciela Miedzi Legnica i byłego prezydenta miasta znad Kaczawy, zwymyślał Michała Mazura. Remigiusz Jezierski stał wysoko na trybunach, dalej od sektora VIP, pewnie nawet całej sytuacji nie słyszał.
– Dlaczego jesteś prezesem Śląska Wrocław? My cierpimy, patrząc, co oni wyprawiają! Nawet Miedź nas leje. Podaj się do dymisji! – krzyczał w stronę wyraźnie skonsternowanego Mazura kibic z Wrocławia, używając przy tym jednak mniej parlamentarnych słów.
Młynowy trójkolorowych mobilizując fanów do głośnego dopingu sam zresztą kilkakrotnie powtarzał: – Zapomnijcie o wyniku, pamiętajcie o 25-letniej przyjaźni z braćmi z Legnicy.
Poziom złości i zażenowania we Wrocławiu jest duży. Bardzo duży. Gra Śląska wygląda żałośnie. Michał Szromnik na uwagi ze strony trenera odnośnie jego błędu w wyprowadzeniu piłki zareagował złością i wymachiwaniem rękoma. Tu nie ma chemii. Czas na zmiany.
Paweł Kościółek
