Debiut wymarzony, dziadek pęka z dumy po drugiej stronie!! Kacper Woryna sensacyjnym zwycięzcą Speedway Grand Prix Niemiec Landshut 2026!!
Pierwsza runda cyklu Speedway Grand Prix 2026 w niemieckim Landshut przyniosła emocje, jakich kibice nie mogli się spodziewać nawet w najbardziej optymistycznych scenariuszach. Na torze pełnym pułapek, kolein i stojącej wody narodził się bohater wieczoru – Kacper Woryna, który w swoim debiutanckim sezonie wśród stałych uczestników cyklu sięgnął po sensacyjne zwycięstwo.
To był wieczór, który przejdzie do historii nie tylko ze względu na wynik, ale i sposób, w jaki został osiągnięty. Woryna pokazał nie tylko szybkość, ale i niezwykłą dojrzałość, jakiej próżno szukać u debiutantów.
Trudny początek i dominacja Brytyjczyka
Początek zawodów nie zachwycał. Tor w Landshut był wymagający i długo nie pozwalał na widowiskową walkę. Start spod krawężnika dawał wyraźną przewagę, co wykorzystywali m.in. Patryk Dudek czy inni zawodnicy ustawieni przy wewnętrznej.
Szybko jednak schemat przełamali Australijczycy i Brytyjczycy. Jack Holder popisał się kapitalnym startem z czwartego pola, a chwilę później prawdziwy pokaz siły rozpoczął Daniel Bewley.
Brytyjczyk był tego dnia niemal perfekcyjny. Wygrał kwalifikacje, a potem rundę zasadniczą zakończył z kompletem punktów. Jego jazda była płynna, pewna i bezbłędna przez długi czas wydawało się, że nikt nie jest w stanie mu zagrozić.
Zmarzlik w cieniu, Woryna rośnie w siłę
Bartosz Zmarzlik, sześciokrotny mistrz świata, długo nie mógł znaleźć odpowiedniego rytmu. Przywoził głównie drugie miejsca i choć był solidny, brakowało mu błysku, który przez lata czynił go dominatorem cyklu.
W tle jednak rozgrywała się historia znacznie ciekawsza. Woryna z biegu na bieg nabierał pewności. W trzeciej serii pokonał samego Zmarzlika, wysyłając wyraźny sygnał, że nie zamierza być jedynie tłem dla faworytów.
Tor wciąż sprawiał problemy długie przerwy na jego naprawę, koleiny i nierówności zmuszały zawodników do maksymalnej koncentracji. Gdy warunki się poprawiły, widowisko nabrało rumieńców.
Dramaty i zwroty akcji
Nie obyło się bez dramatów. W przedostatniej serii Woryna został wykluczony za wjechanie w taśmę, co mogło przekreślić jego szanse na sukces. Z kolei Zmarzlik przegrał ważny bieg z Fredrik Lindgren.
Bewley tymczasem robił swoje. Nawet gdy w ostatniej serii nie musiał już walczyć o awans, pokazał klasę z ostatniej pozycji przedzierał się do przodu i wygrał bieg, eliminując rywali z dalszej rywalizacji.
Ostatecznie bezpośredni awans do finału wywalczyli Bewley i Zmarzlik, a o pozostałe miejsca trzeba było walczyć w półfinałach.
Półfinałowy popis Woryny
Eksperci nie dawali Worynie większych szans. W starciu z czołówką, w tym z Brady Kurtz, miał być jedynie statystą.
Stało się jednak coś zupełnie odwrotnego.
Polak perfekcyjnie rozegrał start, zamknął rywali przy krawężniku i pewnie dowiózł zwycięstwo. To był moment przełomowy jasny sygnał, że w finale może wydarzyć się coś wielkiego.
Finał: wyścig życia
W decydującym biegu obok Woryny stanęli Bewley, Zmarzlik oraz Robert Lambert. Wszystkie przewidywania wskazywały na Brytyjczyka, który był bezbłędny przez cały wieczór.
Ale finał rządzi się swoimi prawami.
Woryna fenomenalnie rozegrał pierwszy łuk, zaskoczył rywali i objął prowadzenie. Potem było już tylko lepiej – z każdym okrążeniem powiększał przewagę, jadąc pewnie i bezbłędnie.
Na mecie nie było wątpliwości:
Kacper Woryna wygrał swoje pierwsze Grand Prix w karierze.
Za nim dojechali Bewley i Zmarzlik, a Lambert zakończył finał bez punktów.
Nowy rozdział w historii SGP
Ten wieczór może okazać się początkiem nowej ery w Speedway Grand Prix.
Dotychczas mówiło się głównie o rywalizacji Zmarzlika z Kurtzem, tymczasem w Landshut pojawiło się nowe nazwisko, które natychmiast włączyło się do walki o najwyższe cele.
Triumf Woryny to nie tylko sensacja to dowód, że odwaga, determinacja i wiara mogą zmienić wszystko. Dla kibiców w Polsce to także powód do ogromnej dumy.
Mazurek Dąbrowskiego ponownie wybrzmiał w Landshut, a historia napisała jeden z najpiękniejszych rozdziałów ostatnich lat.
Co dalej?
Cykl dopiero się rozpoczął, a już dostaliśmy widowisko na najwyższym poziomie. Kolejna runda odbędzie się 23 maja w Pradze i po tym, co zobaczyliśmy w Niemczech, jedno jest pewne:
Emocji na pewno nie zabraknie!
Paweł Skuza
